Wstałam lekko z ławki,moje serce momentalnie przyśpieszyło.Musiała akurat dzisiaj kiedy nie nauczyłam się.Podeszłam lekko do tablicy odwróciłam się przodem i kątem oka zerknęłam na klasę.Całej klasie rysowały się na twarzy różne miny,niektórzy wyglądali jakby chcieli pęknąć ze śmiechu,inni współczując mi,a jeszcze inni patrzyli z powagą i kompleksem wyższości.
-A więc,czego nauczyłaś się z dzisiejszej lekcji?-spytała nauczycielka podnosząc jedną brew ku górze.
-A..a..ale jestem dopiero od 10 minut,bo byłam u dyrektora.-próbowałam się tłumaczyć spojrzałam na Roy'a z przerażeniem,patrzył na mnie z wyższością,rozbawieniem i z litością jakbym była jakimś kosmitą.*świnia,wielka świnia*pomyślałam rzucając mu wrogie spojrzenie.
-Ale co mnie to interesuje na gadanie miałaś czas.-uśmiechnęła się kpiąco,w tym momencie nie spodziewanie ktoś rzucił kilka słów ku nauczycielce.
-Niech pani ją zostawi,nie było jej,a zagadał ją ten Roy z jej ławki.Pomijając fakt,że ma z niej teraz niezły ubaw.-powiedział mulat o czekoladowych soczewkach,w które się wtopiłam i straciłam kontakt z rzeczywistością.
-Midston wróć na ziemię!-krzyknęła nauczycielka,a cała klasa wybuchła śmiechem.W jednej chwili zalałam się rumieńcami.
-No dobrze,skoro Zayn cię tak rozumie usiądziesz koło niego,a Berni do dyrektora za niszczenie lekcji!-krzyknęła,Roy wychodząc zrobił się ze złości cały czerwony,zmierzył mnie z góry na dół i wyszedł trzaskając drzwiami.Na szczęście zadzwonił dzwonek więc na razie nie musiałam zmieniać miejsca.Udałam się w stronę swojej szafki otwierając ją i wymieniając podręczniki.
-Witaj skarbie.-podszedł brunet i uniósł jedną brew,a za nim jego "ekipa" Adamsów.
-Ooo słoneczko,jak wrażenia po wczoraj?-zapytał blondyn podchodząc.
-Niall zostaw ją,to jest cnotka jeszcze się zarumieni z wrażenia.-parskną Harry.
-Dymaj się,idioto!-rzuciłam i coraz szybszym krokiem ruszyłam na stołówkę.
Jednak Liam i Harry pociągnęli mnie na ich murek.
-Widzę,że dotarłaś cała i zdrowa.-parskną Niall,przyciągając mnie tak że musiałam usiąść mu na kolanach mimo wyrywania się nie pomogło.
-Nialler puść ją,proszę.-odezwała się prawie szeptem El.
-Nie mów tak do mnie suko,czaisz?!-wykrzyczał na nią blondyn zrzucając mnie i przygniatając do drzewa.
-Uspokój się,Zayn zaraz przyjdzie,zostaw ją i się wyluzuj.-powiedział Lou z nutą krytyki w głosie.
-Nie mów mi co mam robić!-wykrzyczał w ich stronę szarpiąc mnie za nadgarstek.
-Nialler robisz jej krzywdę!-wykrzyczała Eleanor.
-Miałaś do mnie tak nie mówić!-puścił mnie odwracając się na pięcie i uderzając Elkę w twarz.
Wziął mój nadgarstek i ruszył ze mną do samochodu.Otworzył drzwi popchnął mnie do samochodu zatrzaskując za mną,wsiadł i ruszył w nieznanym mi kierunku.Serce momentalnie przyśpieszyło,ręcę zaczęły mi się pocić i trzęść.
-Wyluzuj mała.-powiedział z uśmiechem.
-Z czego się śmiejesz to można nazwać uprowadzeniem.-powiedziałam ze złością.
-Ehh..nadał nie rozumiesz?-uniósł jedną brew.
-Czego?!-zapytałam z rozdrażnieniem.
-A więc tak,prawda jest taka,że bym cię nie skrzywdził,bo nie jestem taki jak przy nich.Zayn mi kazał iść wtedy do lasu,do niczego by nie doszło,ale on chciał być super bohaterem i uratować Cię od złego mnie!-powiedział z ironią,śmiejąc się.
-Ale po co?-spytałam.
-Słuchaj,jesteś kolejną laską,którą chce zaliczyć,tylko ty masz myśleć że on jest bohaterem i zrobi dla Ciebie wszystko.Dyr ci nie mówił.-zapytał.
-Coś wspominał,a czemu ty mnie zabrałeś?-powiedziałam z irytacją i ciekawością.
-Bo nie chce żeby Cię skrzywdził,odkąd pierwszy raz Cię zobaczyłem,wiedziałem co zrobić chce Zayn.-spuścił wzrok.
-Ale ja poczułem coś innego,coś że nie mogę mu pozwolić,nie wiem czemu zawsze miałem to gdzieś,ale gdy Ciebie poznałem tak nie było.-powiedział ze smutkiem.
-To,to....muszę wszystko przemyśleć.-powiedziałam dalej nie mogąc zapomnieć.
-Wiem o tym,zawiozę Cię do domu.Pamiętaj nic nie wiesz ode mnie.Jasne?
-Ok..
jest genialny kocham cię !!!!!
OdpowiedzUsuńkocham,kocham to!!!To jest super! Dalej!
OdpowiedzUsuń